Tymek

06.02.2019 11:48

Tymek urodził się jako skrajny wcześniak w 26 tygodniu ciąży. Tuż po narodzinach specjaliści nie dawali mu prawie żadnych szans na przeżycie. Ale Tymuś nie poddał się – od początku okazał się małym wojownikiem, który bardzo chciał żyć.

Tymek

Trudne początki

Niedotlenienie, niewydolność oddechowa i krążeniowa – z tym musiał zmagać się Tymon od początku swojego życia. Niestety po wielu badaniach i dniach spędzonych w szpitalu, lekarze stwierdzili, że chłopiec cierpi na Mózgowe Porażenie Dziecięce. Potem zdiagnozowano dodatkowo epilepsję oraz wadę wzroku. Dzięki opiece wielospecjalistycznej i poddawaniu intensywnej rehabilitacji po około półtora roku zaczął się uśmiechać i gaworzyć.

- Bardzo chciałabym, żebyśmy małymi kroczkami doszli do kolejnych małych-wielkich osiągnięć, aby Tymek kiedyś usiadł, zaczął się czołgać, mógł nawet chodzić, stał się choć trochę samodzielny – wzrusza się mama chłopca. Do tego jednak potrzebna jest wielogodzinna rehabilitacja, bo to ona przynosi najlepsze efekty.

Droga do samodzielności

Widząc efekty jakie przynoszą ćwiczenia, mama Tymka, Pani Iwona zaczęła uczyć się jak ćwiczyć z synem, aby jak najwięcej pomóc. 

- Na początku nie było łatwo, bo wszystko było dla mnie nowe. Specjaliści mają mniej czasu, szybciej chcą z dzieckiem osiągnąć efekt, ale są też dużo sprawniejsi ode mnie. Ja dopiero się wprawiam, ale już widzę, jak duże postępy dzięki temu robi Tymek. I tak od wielu tygodni kilka razy dziennie mama i syn ćwiczą według wskazań rehabilitantów. Dzięki temu dzisiaj chłopiec je samodzielnie, dźwiga główkę, uśmiecha się. To takie małe cuda w naszej codzienności. Bardzo wierzę w to, że kiedyś również stanie na nogach – dodaje.