Kacper

02.03.2018 09:49

Wirus cytomegalii, z którym urodził się Kacper, spowodował spustoszenie w ciele chłopca. 9-latek ma mózgowe porażenie dziecięce, padaczkę, wadę wzroku, obustronny niedosłuch, zaburzenia neurorozwojowe. Nie chodzi, nie mówi, nosi aparaty słuchowe, porusza się na wózku, nie je samodzielnie. Wymaga opieki dwadzieścia cztery godziny na dobę. I ciągłej rehabilitacji, która przybliży go do samodzielności.

Kacper, podopieczny Fundacji Radia ZET

fot. archiwum rodzinne

Początki były ciężkie, bo lekarze powiedzieli rodzicom, że Kacper będzie dzieckiem leżącym. Ale rodzice się nie poddawali i rehabilitowali.

- Na początku było ciężko, ale przyzwyczailiśmy się do tego, jakoś trzeba sobie z tym radzić. Nie ma co płakać tylko iść do przodu.- mówią.

Kacper uwielbia ćwiczyć. Kiedy podjeżdżają pod budynek, w którym ma zajęcia, aż piszczy z radości. Ma rehabilitację ruchową w kombinezonie, terapię logopedyczną, integrację sensoryczną, terapię ręki. Korzysta też z pionizatora i specjalnego chodzika. I rodzice widzą postępy. Posadzony – siedzi; na podłodze pełza, a pionizowany stoi, tylko trzeba go trzymać. Potrafi na specjalnym sprzęcie wskazywać oczami na wybrany obrazek. Wita się podając rękę, zrobi „pa pa” na pożegnanie. Gdy coś chce, Kacper łapie rodziców za rękę i pokazuje, uśmiecha się na widok ulubionych przedmiotów. Jeśli czegoś nie chce – odpycha ręką.

Fan wyścigów samochodowych

Jak każde dziecko ma swoje radości i smutki. Najchętniej bawi się klockami lub piłką. Chętnie rysuje, jeśli ktoś pomaga prowadzić jego rękę. Gdy pół roku temu rodził mu się braciszek, Antoś, Kacper był o niego zazdrosny, odciągał rodziców, którzy chcieli się zająć maluchem. Ale teraz chłopcy zaczynają nawiązywać bliższe relacje.

Bardzo lubi głośną muzykę. Na muzykoterapii w przedszkolu gra na instrumentach. Najchętniej na tych najgłośniejszych. Chętnie słucha też kołysanek puszczanych młodszemu braciszkowi, kiedy je słyszy – zaczyna się cieszyć i śmiać. Ale najbardziej lubi samochody. Gdy mama bierze jego kurtkę do ręki, Kacper się cieszy, bo wie, że zaraz pojedzie uwielbianym autem. Przy oglądaniu wyścigów samochodowych w telewizji zapomina o całym świecie.

Na co dzień ma niewiele czasu na telewizję, bo najważniejsza jest rehabilitacja. Pani Marlena, mama chłopca wspomina, że największy sukces w terapii odnieśli, gdy 3 lata temu Kacper zaczął pełzać. Czuli wtedy wielką radość, że jego ciężka praca przynosi efekty.

Obawy i marzenia

Kiedy Kacper ma dość rehabilitacji opuszcza głowę, przestaje się uśmiechać. Pani Marlena czuje wtedy bezsilność. Ale wie, że nie może odpuścić, bo gdyby nie był rehabilitowany, pojawiłyby się przykurcze w rękach, w nogach i cofałby się w rozwoju. Czego się najbardziej się obawiają? Żeby jak najdłużej byli zdrowi, żeby miał się kto Kacprem zająć.

Bardzo potrzebują dalszych środków na terapie. Ich koszty są ogromne. Jedna godzina rehabilitacji to minimum 60 zł, a Kacper powinien być rehabilitowany jak najczęściej.

- Bez tego jednego procenta są małe szanse na rehabilitację, bo to wszystko kosztuje. A jeden procent bardzo pomaga. Niby jest tylko jeden procent, ale jak odda go trochę ludzi, to się uskłada ładna kwota. - mówią z nadzieją.

Kacper w ostatnim roku zrobił duże postępy umysłowe, sporo rozumie. Od września zacznie szkołę, więc przed nim całkiem nowe wyzwania. Pytani o marzenia, rodzice mówią, że chcieliby żeby Kacper był samodzielny. Żeby chociaż chodził.

Jakie są szanse? Ciężko powiedzieć, bo Kacper ma już 9 lat. Bez systematycznej rehabilitacji na pewno się nie uda.

Więcej Pomogliśmy

02.03.2018 08:52
02.03.2018 08:37
01.03.2018 16:16
04.12.2017 15:04
04.12.2017 11:57
01.12.2017 16:47